Cytat:
Jak z nemejskim lwem Herakles, tak się dzisiaj z wódką zmagam,
Tam wieczorem mamy access, ekspedientkom w Plusie biada!
Wnet ustawka przy piekarni, trzeba czekać na Szymona,
Na Mazurach lub na Warmii, ktoś na pewno złapie zgona,
Droga dłuży się soczyście, dwóch Maciejów wujów śmiga,
Oby jutro wstać na Wiśnię, z wódką mały slalom gigant
W tej stagnacji słowotwórczej, cel podróży osiągnięty,
Hej Bosmanie na bakburcie, chyba krążą wielkie sępy!
Vivre Savoir rewersyjnie, miejsc zajętych chyba z tuzin,
Jak Mickiewicz kiedyś w Wilnie, spruty jak z kożucha guzik,
Mróz poczułem w szkle kielicha, wtem Finlandia się polała,
Dolar Euro kantor Zdzicha, dziś trwa melanż niczym skała,
Akrobacji też bez liku, na parkietach kuchni pięknej,
z Erymantos stado dzików, butle wódki i nic więcej.
Tak jak balon w McDonaldzie, prędko pękła flaszka pierwsza,
Susza wkręca mi się w gardziel, to dopiero jest ćwierć-wiersza.
Puchacz się pojawić musiał, on na Rydla tam grasuje,
Huknął głośno potem usiadł, wnet się odezwali wuje.
To wuj Maciej ciachnął palca, jak to zrobił to już nie wiem,
Jak u Straussa z nutką walca, powiem co się działo drzewiej.
W szkła kreacji Bols magiczny, ulał się nam do kielichów,
W swej postaci oniryczny, jak za kontuarem Zdzichu,
Padły frazy o gangsterze, że rozsiada się jak basza,
oczom własnym dziś nie wierzę, stajnię robi tam Augiasza.
Butli drugiej dno zalśniło, prawie tak jak u Kubricka,
Ktoś wódeczkę przepił piłą, kielich za kielichem znika
Żar herbaty w mym przełyku, tak jak fenix się odrodził,
Bryłki lodu prędko szykuj, ogień z wodą trzeba godzić.
Jeden z biby uczestników, wnet w płomieniach kibla zginął,
On gorzałki chlał bez liku, przepełnienia bit jak wino.
Jak tranzystor inwersyjnie, prądy przepotężne wzmacnia,
A ty sprawdzaj fazę pilnie, teraz Enter później spacja.
Już percepcja zaburzona, światło dziwnie się wyostrza,
Chyba trzasnę jeszcze brona, prawie jak z shotguna postrzał.
Mandarynką też żonglerka, piętno we mnie odcisnęła,
Coś mi w uchu chyba ćwierka, ukoronowanie dzieła.
Wnet imprezy nadszedł koniec, łezka mi się kręci w oku,
Teraz pędem tak jak goniec, na dystrykty pełne bloków.
Asy dwa ukryte w kartach, z funtem kantor konik skacze,
Wygrana szachów ta partia, z C3 na D5 poruszę się raczej.